
Autor: Gabriel Garcia Marquez
Tytuł: Nie wygłoszę tu mowy
liczba stron: 124
Napisanie dobrej i ciekawej przemowy nie należy do prostych zadań. Zapewne nie każdy potrafiłby przygotować, a potem zaprezentować przemowę, która oczarowałaby słuchaczy i zdołałaby unosić się w powietrzu jeszcze długo po odczytaniu ostatniego zdania. „Nie wygłoszę tu mowy”, powiedział 17-letni Garcia Marquez podczas swojej pierwszej przemowy przygotowanej na zakończenie roku szkolnego w 1944 roku. Od tego czasu jednak wygłaszał przemowy dość często, przy okazji różnych literackich wydarzeń, konkursów, czy też politycznych spotkań.
„Nie wygłoszę tu mowy” to zbiór 21 przemówień, które poruszają ważne dla pisarza, a także świata tematy. Z pierwszych z nich możemy się dowiedzieć, co skłoniło Marqueza do pisania, czemu wybrał zawód pisarza. Muszę przyznać, że przyczyna była nieco przewrotna. W innej, zapewne najważniejszej w całym swoim dorobku, przemowie wygłoszonej w czasie ceremonii wręczania literackiej Nagrody Nobla w 1982, kiedy to sam został jej laureatem, Marquez porusza temat chyba najbliższy jego sercu, zgrabnie ubrany w tytuł „Samotność Ameryki Łacińskiej”. Bardzo prosto, ale jakże mądrze i rozważnie wypowiada się także na temat ludzkości oraz zmian jakie zachodzą w człowieku na przestrzeni ostatnich lat. „Utraciliśmy przez ostatnie sto lat najwartościowsze cechy człowieka XIX wieku : gorączkowy idealizm i pierwszeństwo uczuć – lękamy się miłości”, pisze w swojej przemowie „Słowa na nowe tysiąclecie”, wygłoszonej w 1985 roku, autor Stu lat samotności.
Wiele w pisarstwie Marqueza mądrości, ale także radości i pogody ducha. Jedne krótsze, inne dłuższe, wszystkie przemowy stanowią interesujące źródło światopoglądu Marqueza. Nigdy jednak nie wiadomo, ile w takich ważnych przemowach prawdy, a ile wygładzonych na potrzeby okazji zdań. Jeśli decydujemy się zawierzyć we wszystko, co przedstawia Marquez, bardzo łatwo ulec swoistemu czarowi jego słów. Ale taka już chyba magia pisarza, o czym świadczą nie tyle same przemowy, co znane wielu osobom książki tego kolumbijskiego pisarza. Miłością w czasach zarazy Marquez skradł zapewne nie tylko moje serce.
Przeczytałam wszystkie przemowy z wielkim zainteresowaniem i żałowałam, że jest ich w tej niewielkiej książeczce tak mało. Podobało mi się zdrowe podejście do każdego tematu, wyważone słowa, zwięzłość i towarzyszące przemowom puenty. Były chwile wzruszeń, były chwile kiedy na moich ustach pojawił się uśmiech. Nie brak bowiem Marquezowi także poczucia humoru. W przemowie poświęconej dziennikarstwu, które określa najlepszym zawodem świata, pisarz pisze o sytuacji współczesnego dziennikarza kończącego studia, które tak naprawdę do niczego nie są mu w tym zawodzie potrzebne, bo liczy się przede wszystkim praktyka. „Uniwersytety musiały dojść do wniosku, że proces kształcenia jest obarczony błędami, i stąd powstały szkoły nie tylko dla dziennikarzy prasowych, i słusznie, ale dla dziennikarzy wszystkich mediów . Zlikwidowano nawet skromną nazwę, którą zawód ten nosił od swych początków w wieku XV, i teraz to już nie jest Dziennikarstwo, lecz Nauki Komunikacyjne albo Komunikacja Społeczna. Dla niegdysiejszych dziennikarzy zdobywających doświadczenie w praktyce brzmi to jak spotkanie pod prysznicem z papieżem przebranym za kosmonautę.”
Ta i wiele innych perełek do znalezienia w przemowach Marquza, które polecam wszystkim bez wyjątku. Do poczytania w autobusie, w domu, pomiędzy wejściem na jednego a drugiego bloga ;)
.
Cytaty : Gabriel Garcia Marquez, Nie wygłoszę tu mowy, Wydawnictwo Muza, Warszawa 2011







