17 grudnia 2008

Jerzy Pilch - "Pod Mocnym Aniołem"


Tytuł : "Pod Mocnym Aniołem"
Autor: Jerzy Pilch
Liczba stron: 279

Książka Jerzego Pilcha to historia typowego alkoholika, przeżywającego swoje pijackie wzloty i upadki. Główny bohater – pan J. staje się kapitanem własnego życia, dryfując z każdym dniem na coraz głębsze alkoholowe wody. Odwieczny problem każdego społeczeństwa, jakim jest alkoholizm, pokazany oczami pana J. ukazuje jak prostym i jednocześnie skomplikowanym jest życie złapanego w sidła nałogu człowieka. Początkowa walka, w końcu przeobraża się w bierność, apatie i obojętność. Powodów do picia ma w dodatku nasz bohater bez liku, zawsze znajdzie się jakieś „bo”, które każe sięgnąć po kolejną butelkę.
„Piję, bo coś mi się przestawiło w głowie” . Istotnie, poprzestawiało się na tyle, że ponownym ustawianiem zając się może już tylko doktor i personel oddziału deliryków, na którym okresowo przebywa Jerzy. Próby ponownego odbudowania jego nie-alkoholowego życia naznaczone są jednak z góry niepowodzeniem. Dobrze bowiem rokuje ‘deliryk zdołowany, deliryk w depresji, deliryk w rozpaczy’. Deliryzm jest bowiem chorobą, w której fatalne samopoczucie pacjenta daje nadzieję. Prawdziwy deliryk musi więc być na nieustannym wódczanym głodzie, dodatkowo objawiającym się pod nieustanną tęsknotą za butelką gorzkiej żołądkowej. Jerzy za każdym więc razem wraca ze szpitala do domu i pije na nowo.
„Piję, bo jestem nerwowy i chcę ukoić nerwy”. Zdenerwowanie Jerzego przejawia się głównie w krytyce współczesnego świata. Upadek komunizmu, wolny rynek i nowy bankomat pod jego oknem sprawił, że ponownie miłość przegrała z pieniędzmi. I choć wydaje mu się, że kobieta którą widzi pod bankomatem jest miłością jego życia, długo waha się zanim zejdzie na dół i spróbuje ową piękną nieznajomą zaczepić. Przy bankomacie – chodzić może bowiem tylko o jedno. Irytuje się więc Jerzy na cały ten kapitalizm, wyklina „Solidarność” i pije dalej.
„Piję, bo daremnie szukam miłości”. Asia Katastrofa, jedna z kobiet, której nasz bohater wyznaje miłość, okazuje się pomyłką. Powrót z Katastrofalnego obiadu do pustego mieszkania zarejestrowany jeszcze w pamięci Jerzego, z każdą upływającą w alkoholu minutą w końcu się urywa. „Skóra zarasta chitynowym pancerzem rzygowin” i w takim oto posłaniu Jerzy zasypia, nie mogąc już dalej pić.
„Piję, bo jestem normalny i potrzebuje odrobiny szaleństwa”. Tak w gruncie rzeczy jest. Jerzy jest jak każdy inny – śpi, pije, czyta, pije, je, pije. Jego picie obejmujące jednak nieco inny rodzaj płynów, w nim jednak ukrywa się owo szaleństwo. Po wypiciu świat staje się lepszy, codzienna nuda ustępuje miejsca nowym rozrywkom. Dodatkowo nie trzeba ponosić podwójnych kosztów. Od czego ma się wyobraźnię ? Jerzy potrafi w pełni wykorzystać jej wszystkie możliwości, oddając się w pełni, alkoholowym fantazjom. Każdy kieliszek to kolejna podróż, czemu więc nie pić, pić, pić.
Piję kiedy słucham Mozarta i kiedy czytam Leibniza”. Na kulturze zna się bowiem Jerzy bardzo dobrze. Jeszcze przed zawodem alkoholika, zajmował się profesją dziennikarską, którą praktykował na łamach „Gazety Wyborczej”. Swoje pisarskie zdolności wykorzystuje jednak na oddziale deliryków, gdzie jak zalecono większości pacjentów prowadzi dziennik. O wiele częściej jednak pisze dzienniki innych pacjentów, dostrzegając, iż zdolności przelewania na papier swojego alkoholowego życia idą jego współtowarzyszą tragicznie. Pojawiają się jednak problemy rzekomego kopiowania historii i niebezpieczeństwo odkrycia nielegalnej działalności Jerzego. Aby jednak zachować przysłowiową „równowagę w przyrodzie”, nielegalne pisanie zastępuje nasz bohater legalnym piciem.
„Piję kiedy wypiję pierwszy kieliszek i pije kiedy wypijam ostatni kieliszek, wtedy piję tym bardziej, ponieważ ostatniego kieliszka nie wypiłem nigdy”. Zdaniem to podsumowuje długą listę powodów jego alkoholowego uzależnienia. Osiemnaście wizyt na oddziale deliryków, jeszcze więcej kobiet, aż w końcu miliard przepitych pralek – oto bilans życia na jakiś pozwolić sobie może Jerzy.
W beznadziejnym i monotonnym jakby się mogło zdawać życiu Jerzego, pojawia się jednak promyk nadziei. „Piję kiedy jestem szczęśliwie zakochany” traci na ważności. Jerzy postanawia porzucić „piję” i w pełni oddać się napotkanej na jego chwiejnej drodze miłości. Czy jednak wieloletni nałóg odejdzie w zapomnienie, a alkoholowy głód zostanie zaspokojony miłosnym pokarmem?


Książka Jerzego Pilcha to, pomimo humorystycznego ujęcia niektórych wątków z życia alkoholika Jerzego, przede wszystkim smutny obraz pijackiej rzeczywistości. Rzeczywistości, której obraz zamazuje się już po kilku kieliszkach, z każda kolejną opróżnioną butelką blednąc coraz bardziej. Poważny temat jaki porusza w swojej książce Pilch przestawiony został w sposób niezwykle prosty, w swojej prostocie jednak nie tracąc nic ze swojej wagi. Czytając narracje Jerzego, wkraczamy w jego życie, gdzie prawdziwe sytuacje mieszają się z alkoholowymi halucynacjami. Wychodzimy jednak z niego z poczuciem żalu i rozgoryczenia. Początkowa lekkość w lekturze książki, wraz ze zbliżającym się zakończeniem odkłada się ciężarem na duszy czytelnika. Zabawność wielu sytuacji oraz wyczynów Jerzego, w końcu wymaga zamiany uśmiechu na wyrazy współczucia. Nieprzeciętność języka jakim posługuje się Pilch, niezwykle trafne porównania oraz gra słów sprawia, że lektura książki wciąga w równym stopniu co alkoholowy nałóg naszego głównego bohatera. Nie wywołuje jednak żadnych skutków ubocznych, wręcz przeciwnie, wzbogaca o nowe refleksje i wnioski


Subiektywnym okiem

Wciąga? : zdecydowanie tak
Zostaje w pamięci ? : język i sposób narracji głównego bohatera nie pozwala o niej zapomanieć
Moja ocena : 9.5 / 10

6 komentarzy:

  1. Kilka lat tamu, jak przeczytałam, byłam pod wrażeniem. Ale rzeczywistość pozwoliła mi zweryfikować niektóre treści, którymi J. Pilch ubarwił swą powieść. Życie alkoholoka wcale nie jest takie, jak on pisze... Choć wiele spośród przedstawionych przez niego absurdów zgadza się. Ogólnie książka będzie przeze mnie zawsze mile wspominana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fikcja literacka nawet Pilchowi się zdarza, niemniej jednak ksiażka jako "produkt" literacki jest niezwykle cenna.

      Usuń
  2. Wiadomo, to tylko literacka fikcja, troche ubarwienia więc musi występować. Pomimo tego, również byłam pod wrażeniem. W dodtaku była to moja pierwsza lektura pana Pilcha, ciekawa jestem jak wypadają inne ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Pod Mocnym Aniołem" czas żebym to znalazła, kupiła i przeczytała.

    Może to trochę nieodpowiednie, ale gdy czytałam tą recenzję to przypomniałam sobie o "Czarowniku Iwanow" A.Pilipiuka chociaż pewnie to bardzo mało ma wspólnego.

    OdpowiedzUsuń
  4. Sara, o "Czarowniku Iwanow" nie słyszałam, ale to pewnie dlatego, że to gatunek fantasy za którym nie przepadam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Justynko K. bardzo ładna recenzja, na zajęciach poruszyliśmy jeszcze inne kwestie tego "dziełka". Jak dla mnie przeciętne, alkoholizm przerysowany - mocno. Przeczytałam Twoją opinię, bo mam jutro egzamin, a ważna jest opinia kogoś, kto nie ma uniwersyteckiego wypaczenia. :) Aleksandra P.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...