5 lutego 2011

George Orwell - "Folwark zwierzęcy"


Autor : George Orwell
Tytuł: "Folwark zwierzęcy"
Liczba stron: 135



Nie wiem czy dobrym pomysłem było czytanie „Folwarku” zaraz po lekturze „Roku 1984”. Wciągnięta już w Orwellowski świat, chyba nieco znieczuliłam się na „Folwark zwierzęcy”. Przeczytałam, ale bez większych emocji, a na pewno nie takich jakie towarzyszyły mi w czasie poznawania Wielkiego Brata obserwującego każdy ruch Winstona Smitha. Trochę szkoda, bo „Folwark zwierzęcy” to kolejna historia pokazująca jak prymitywne są mechanizmy ludzkiego myślenia, stała chęć władzy i dominacji nad innymi. Jak łatwo jest zaplątać się we własnych zasadach i nagminnie je naginać, by uzyskać przewagę nad innymi i poustawiać sobie wszystko dookoła według własnych potrzeb.

Akcja książki rozgrywa się w folwarku dworskim, gdzie zwierzęta, niezadowolone z warunków w jakich żyją, postanawiają przeprowadzić rewolucje, wygnać z folwarku swojego pana i zacząć lepsze życie. Same pragną zagwarantować sobie godne warunki bytu, wprowadzić rządy idealne, oparte na równości i sprawiedliwości. Folwark dworski zmienia się więc w folwark zwierzęcy, a na czele wszystkich mieszkańców staje świnia o imieniu Major. Hasła jakie propaguje Major szybko znajdują swoich zwolenników wśród wszystkich zwierząt. Życie zaczyna być lepsze, wszystko idzie zgodnie w planem, zwierzęta są wreszcie szczęśliwe. Niestety Major umiera, a jego rolę przejmują kolejno inne świnie. Wizja folwarku jaką stworzył Major zaczyna stopniowo upadać, ukazując przebiegłość świń, kłamstwa i manipulację jakiej dopuszczają się względem innych zwierząt. Zasady, które spisane zostały i wywieszone w folwarku, nakazujące równość wszystkich jego obywateli, zostają podstępnie zmieniane, a wszelkie uwagi zwierząt pokrętnie wyjaśniane. Kolejna utopia upada, ukazując smutne koleje rewolucji, w której po obaleniu jednego tyrana, władzę przejmuje kolejna grupa ludzi po cichu wspinających się po drabinie władzy. Świnie powoli upodabniają się do człowieka, uczą się pisać, chodzić na dwóch łapach, śpią w wygodnej pościeli i piją whisky. Pozostałe zwierzęta pokornie patrzą na całą sytuację, tak naprawdę pozostając bezradnymi i niepostrzeżenie zgarniętymi pod skrzydła nowej dyktatury.

Ta krótka powieść, pomimo założonej przez autora aluzji do rządów ZSRR i rewolucji październikowej, jest jednak dziełem uniwersalnym i ponadczasowym. „Wszystkie zwierzęta są równe ale niektóre są równiejsze od innych”, hasło które przyświecać zaczęło nowym władcom w folwarku to słowa, które niejednokrotnie znajdowały swoje potwierdzenie w historii, i niestety znajdują nadal. I oczywiście wcale nie o zwierzętach jest tu mowa. Trudno jednak nie współczuć bohaterom folwarku, którzy w swojej naiwności wierzyli w głoszone przez świnie słowa, żyjąc w błogiej nieświadomości tego co się wokół nich dzieje. I tak, z początkowego dobrobytu i równości, zepchnięte zostały na margines ich zwierzęcego życia. Przestroga czy też lekcja historii jaką Orwell pragnął przekazać za pomocą metafory zwierząt i bajecznego folwarku jest prosta i w swojej prostocie po prostu smutna. Jak sam zresztą pisał „nie można robić rewolucji, jeśli nie robi się jej dla siebie; nie ma czegoś takiego jak dobrotliwa dyktatura”.

Póki co kończę moją ‘przygodę’ z panem Orwellem. „Rok 1984” zdecydowanie bardziej mi się podobał, jeśli takie określenie jest w ogóle stosowne przy tego typu książkach. Czas jednak poczytać coś lżejszego i przenieść się do nieco przyjemniejszego świata ;)

.

7 komentarzy:

  1. też tak mam, że jak spodoba mi się jedna książka jednego autora, to zaraz szukam jego innych książek, żeby od razu przeczytać.
    1984 była rewelacyjnie napisana, a folwark średnio mi przypadł do gustu.

    pozdrawiam,
    tola.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciągle waham się nad przeczytaniem tej lektury. Cóż... Może kiedyś to uczynię

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja właśnie nie czytałam "Roku 1984" a "Folwark Zwierzęcy" ze 3 razy, uwielbiam to książkę choć w pewnym sensie za każdym razem przeraża mnie swoją prawdziwością.
    Co do sesji, to póki co wszystko udaje mi się zdawać, choć nie są to oceny o jakich marzyłam, ufam , że drugi semestr będzie dla mnie bardziej satysfakcjonujący!

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyznaję, że Orwella jeszcze nie czytałam. Aż mi wstyd, koniecznie sięgnę, wolę chyba jednak 1984:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tola, widzę, że mamy podobne odczucia ;)
    Lena, jest krótka, więc szybko się czyta ;)
    papierowa, pierwszy semestr najtrudniejszy, więc jeśli wszystko zaliczasz to super ;)
    Scathach, jak widzisz opinie są podzielone, ja polecam 1984 na początek ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę, że mamy zupełnie różne odczucia, bo mi bardzo podobał się "Folwark Zwierzęcy", a przez "Rok 1984" nie mogłam przebrnąć...

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam zarówno rok 1984 jak i folwark, ale w dość dużych odstępach czasu, dlatego nie dostałam znieczulicy. Aczkolwiek faktycznie po przeczytaniu roku 1984 mało co może, przynajmniej przez jakiś czas, człowieka zaskoczyć

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...