13 marca 2011

Ian McEwan - "Betonowy ogród"


Autor : Ian McEwan
Tytuł : "Betonowy ogród"
Liczba stron : 197


Po książkę Betonowy ogród sięgnęłam nie wiedząc o niej prawie nic. Wabikiem był jedynie opis znajdujący się na okładce książki :

"Betonowy ogród to gęsta, intensywna opowieść o czwórce dzieci, które po odejściu rodziców stopniowo przejmują ich role. Zawieszone pomiędzy światem dzieciństwa i dorosłości dryfują przez dni sennego, upalnego lata. W pełnej erotycznego napięcia atmosferze odizolowanego domu dojrzewają do własnej tożsamości, odkrywają seksualność i próbują odnaleźć się w relacjach z sobą i światem."

A czemu od tego zaczynam ? Bo bardzo dobrze się stało, że nie wiedziałam nic o fabule, którą skrywa książka. Kluczowym dla całej powieści jest jedno wydarzenie, które powinno pozostać dla każdego tajemnicą zanim sięgnie po książkę. W nim bowiem tkwi całe zaskoczenie, towarzyszące mu oburzenie i wewnętrzny sprzeciw. Wokół niego także rośnie napięcie, które narasta z każdym kolejnym rozdziałem. Gdybym wiedziała od początku, co też nasi bohaterowie planują, czego się dopuszczą, tak ważny w tym wypadku element zaskoczenia przepadłby bezpowrotnie. Bo zamknięcie tego nieludzkiego aktu w jednym zdaniu nigdy nie odda tego, jak przedstawione ono zostało w książce. Zdaje sobie jednak sprawę, że Betonowy ogród jest powieścią dość popularną, wzbudzającą wiele kontrowersji, odważną, a jak wiadomo, o takich książkach bardzo często się słyszy i dyskutuje, dlatego też pewnie nie zdołam już nikogo uchronić przed skrywaną w niej tajemnicą. Jest jednak kilka rzeczy, o których można a nawet należy powiedzieć. Wydarzenie, o którym wspomniałam, pociąga bowiem za sobą szereg zdarzeń mających ogromne znaczenie dla bohaterów książki.

Czwórka rodzeństwa, Julia, Sue, Tom i Jack, próbują ponownie odtworzyć rodzinę, której dwa główne filary bezpowrotnie upadły. Świeży podmuch wolności, jaki zawitał w progi domu po śmierci rodziców, bardzo szybko przeradza się w smród nie do zniesienia. Zdaje się, że odór jaki unosi się w domu, znieczula całą czwórkę, która pomimo wielkiej straty zdaje się funkcjonować zupełnie normalnie, jakby nic się nie stało. Julia, najstarsza z rodzeństwa przejmuje rolę matki, biorąc pod swoje pseudo-matczyne skrzydła najmłodszego Toma. Ten zaś, dopiero co kształtujący swoją osobowość miota się pomiędzy noszeniem spódniczek a spodni. Jack, który prowadzi całą narrację, z pożądaniem spogląda na Julię, onanizując się po każdym bliższym kontakcie z siostrą. W domu, do którego wkraczamy zdecydowanie coś jest nie tak. Czwórka młodych ludzi narzucających sobie obce role, igrających z własną osobowością, a do tego erotycznie się wyniszczających to rzecz, obok której nie da się przejść obojętnie. Opisy ich codziennego życia, potrzeba akceptacji i miłości oraz jednoczesne emocjonalne zagubienie, wzbudzają zarówno przerażenie jak i współczucie.

To, co wyróżnia książkę to język, którym posługuje się autor, dosadny i pozbawiony
nacechowanego emocjami słownictwa wzbogaca siłę przekazu. Nie ma zbędnego owijania
w bawełnę, nie ma pięknych metafor, świat jest jaki jest, a bardzo często przypomina
po prostu tytułowy beton. Szary, zimny, pocierany oddaje w powietrze chmurę kurzu, która powoli osiada na wszystkich ludzkich uczuciach, uniemożliwiając jasną ocenę zdarzeń i szersze spojrzenie na świat. Beton miał być dla czwórki rodzeństwa początkiem nowego, lepszego życia, a stał się przyczyną ich upadku.

Polecam wszystkim, zarówno tym, którzy wiedzą nieco więcej o książce, jak i tym, którzy jeszcze nie mieli okazji poznać fabuły Betonowego ogrodu. O tej książce po prostu nie da się nie myśleć i niestety/stety nie da się również zapomnieć.

.

11 komentarze:

  1. książki iana mcewana są na mojej liście do przeczytania. póki co czytałam tylko 'na plaży w chesil', ale chcę więcej ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Ja jeszcze nigdzie recenzji tej książki nie czytała, także czuję się ochroniona przez Ciebie by nie wiedzieć za wiele. Chętnie po nią sięgnę w swoim czasie:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. tola, a ja niestety nic więcej McEwana nie czytałam, chociaż w najbliższym czasie czeka mnie "Pokuta" ;)

    Paula, cieszę się, że chociaż jedna osoba ochroniona ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. To była pierwsza jego powieść jaką przeczytałam, ciężka i lepka, ale wspaniała. Chyba do dziś uważam ją za jego najlepszą (chociaż nie wszystko jeszcze czytałam tego autora).

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. Cały McEwan... Niektóre jego książki niemal fizycznie bolą - widzisz, że zbliża się coś bardzo złego, i czujesz, że w żaden sposób nie możesz temu zapobiec. Świetny pisarz, choć nie czyta go się zbyt łatwo.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. Niesamowita książka... Wywarła na mnie ogromne wrażenie.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  7. Trochę mnie jednak przeraża ta wizja składania rodziny i zabawy w dorosłość przez czwórkę rodzeństwa...

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  8. pani Katarzyno, ciężka i lepka to bardzo trafne określenia ;)
    cuyahoga, jestem ciekawa jak to wygląda w innych książkach,
    scathach, zachęcam ;)
    Kala, na mnie również ;)
    Futbolowa, owszem jest to przerażające, ale warte przeczytania ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  9. serdecznie zapraszam na http://nocni-nocni2.blogspot.com/ ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  10. Brzmi zachęcająco, choć może to niewłaściwe słowo w kontekście dość morcznej (jak wnoszę z recenzji) fabuły. Co zaś do pozostałych prac McEwana, to gorąco polecam "Amsterdam" - trochę o polityce, trochę o sztuce, a trochę o moralności, z dodatkiem czarnego humoru.
    Pozdrawiam,
    Asia.

    OdpowiedzUsuń na zawsze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...