Przyznaję, że zaczęłam pisać bloga ot tak sobie, żeby spróbować, zobaczyć jak to jest, sprawdzić na jak długo starczy mi sił i zapału. Nie miałam wtedy zbyt dużego rozeznania w literaturze, wciąż szukałam, wciąż błądziłam. Teraz blog jest czymś naturalnym, czymś co po prostu jest, coś nad czym nie muszę się zastanawiać. Tak samo jak codziennie wstawanie, tak samo wchodzenie na bloga, pisanie notek o przeczytanych książkach, czytanie innych blogów, weszło mi po prostu w krew. Nie wyobrażam sobie, aby pewnego dnia jakiś podstępny chochlik zniszczył to wszystko, co tu napisałam ( bardzo często miałam takie myśli, że pewnego dnia wpiszę mój adres a tam .... błąd, pustka, przepaść ;) )
No właśnie, lubię to całe blogowanie, to dzielenie się swoimi przemyśleniami, tą ciekawość co też znajdę danego dnia na innych blogach ;) Ale tu pojawia się moje małe zmartwienie. Co począć z własnymi recenzjami, które straciły już nieco na ważności ? Z pewnością nie zachwyciłabym się już książkami pana J. Wiśniewskiego, którego to twórczość bardzo lubiłam jeszcze na początku swojej blogowej przygody. Oczywiście to tylko przykład, pewnie znalazło by się także parę innych takich książek czy też autorów.
Czytając danego bloga bardzo łatwo wyrobić sobie zdanie na temat jego autora, jego czytelniczej postawy, upodobań oraz poglądów. Na ile jednak są one ważne, a raczej na jak długo? Z każdą przeczytaną książką jesteśmy o krok do przodu, co więc począć z tą całą książkową przeszłością ? Zostawić i nie myśleć o tym, że teraz myślimy inaczej ? ;) Zapewne nikt z was nie powraca już do starych recenzji i ich nie zmienia, w końcu notka na blogu to właśnie chwila luźnych przemyśleń, była, minęła i za chwilę będzie kolejna. Czasem jednak nie daje mi spokoju fakt, że przecież teraz jest już inaczej, teraz o niektórych książkach napisałabym coś zupełnie innego. No, ale to chyba takie kółeczko bez wyjścia. Czy ktoś z was zna może jakiś złoty środek na moje rozterki ? ;)
Post numer 100 chyba nie jest jakimś wielkim osiągnięciem. Osobiście jednak bardzo się z niego cieszę i chociaż nigdy nie obchodziłam blogowych urodzin, ten moment postanowiłam uczcić ;) Nie myślałam, że tak długo uda mi się tu zagościć.
Dziękuję wszystkim, którzy poświęcają swój skrawek czasu, żeby tu zajrzeć, przeczytać oraz napisać własne zdanie ;)
To dla mnie niesamowita radość i motywacja !
Na ładne podsumowanie mojego jakże rzadkiego, prywatnego posta numer 100, cieszący oczy mini stosik :
P.S Z tej okazji zmieniłam także nazwę bloga, żeby była taka sama jak adres ;)
.
myślę, że warto zachować te stare recenzje, właśnie po to, żeby móc obserwować jak zmieniają się nasze książkowe gusta, a z nimi i my sami. tego kim się było i co się myślało nie da się już zmienić, czy nam się to podoba czy nie, a na błędach powinno się tylko uczyć.
OdpowiedzUsuń na zawszepozdrawiam i gratuluję takiego jubileuszu :)
Gratuluję setki i życzę następnej:)
OdpowiedzUsuń na zawszeZ moim poprzednim blogiem stało się właśnie tak, że pewnego pięknego dnia nie mogłam się zalogować. Alez byłam wściekła. Po kilkunastu próbach się udało,ale nic nie mogłam zrobić. Potem w końcu dałam radę eksportować wszystkie posty, ale i tak żal poprzedniego miejsca. Pozdrawiam:)
Kolejnych 100 recenzji i szczęścia
OdpowiedzUsuń na zawszeŁadnie wygląda Twój blog z setką na karku. Ja muszę w końcu przemóc lenistwo, zebrać tyłek w troki i zmienić szablon, bo stary będzie miał niedługo trzy latka i już mi się trochę przejadł :) Aha, pod tysięcznym też się wpiszę :D
OdpowiedzUsuń na zawszeMyślę, że to właśnie stare książki ukształtowały w jakiś sposób Twój aktualny gust czytelniczy i w zadnym wypadku nie powinnaś się wstydzić starych recenzji czy bać zaszufladkowania. To oczywiste, że gust czytelniczy się zmienia i non stop ulega aktualizacji, a blog jest niesamowitym źródłem wspomnień o tym, co kiedyś było dla Ciebie ważne;)
OdpowiedzUsuń na zawszeGratuluję 100:))
ka-milla, też tak to sobie tłumaczę, i jak przeglądałam te stare recenzje to czasami nie dowierzałam, że to ja pisałam ;)
OdpowiedzUsuń na zawszeBigosowa, nie strasz mnie, wciąż czasami mam takie straszne myśli.. w końcu co ja mogę w takiej internetowej otchłani ;)
pisanyinaczej, dziękuję ;)
Bazyl, o tak zmiany są zdecydowanie potrzebne, u mnie w sumie też prawie trzy lata ;) Teraz to mnie dopiero zmotywowałeś ;p
Scathach, oczywiście, że gdyby nie te 'złe' książki nie doceniłabym tych 'dobrych' ;) Dzięki !
Gratuluję! Jest co świętować ;-)
OdpowiedzUsuń na zawszeA stosik bardzo ciekawy, Nabokova chętnie bym przygarnęła ;-)
Cały czas się zmieniamy, dochodzimy do pewnych spraw, odrzucamy inne.. Wydaje mi się, że nie warto kasować recenzji, nawet jeśli się przedawniły. Potencjalnemu czytelnikowi, który będzie chciał zauważyć coś więcej, odsłoni to część naszego wnętrza poddatnego na zmiany i dzięki temu tak świeżego i ciekawego.
OdpowiedzUsuń na zawszePonadto gratuluję magicznej liczby i miłego stosiku.
Pozdrawiam
Elina
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń na zawszeJa wciąż poszukuję i błądzę w literaturze. Wiem, czego oczekuję od słowa pisanego, ale cały czas brnę dalej, by odnaleźć coś nowego, by kolejną książkę i gatunek zakwalifikować do grona moich ulubionych i cenionych. Życzę wielu przeczytanych książek, niezapomnianych wrażen przy lekturze oraz owocnego blogowania! Bardzo nie mogę doczekać się recenzji, bo dwie z tych książek nad wyraz mnie ciekawią :)
OdpowiedzUsuń na zawszeJa bym stare recenzje zostawiła choćby z sentymentu... :) Gratuluję setki i życzę wielu jeszcze!
OdpowiedzUsuń na zawszeCzas płynie błyskawicznie - już setka na karku. :)
OdpowiedzUsuń na zawszeGratuluję okrągłego wyniku!
Podobnie jak poprzednicy nie widzę sensu pozbywania się starych recenzji - myślę, że z sentymentem do nich kiedyś wrócisz.
niezły wynik gartuluję :) stare posty moim zdaniem są całkiem OK bo w każdej chwili można do któregoś wrócić i przypomniec sobie książkę, którą się czytało wieki temu; ja sama zaczełam prowadzić bloga głównie po to, żeby mieć w jednym miejscu zapisane wrażenia po tym co przeczytam, ale i tak największą zaletą tego wszystkiego jest to, że każdego dnia czytając blogi innych osób, moja lista must have sie wydłuża i odkrywam bardzo ciekawe tytuły, których byc może nigdy bym nie przeczytała jakby nie wy wszyscy :)
OdpowiedzUsuń na zawszeRozwój to coś cennego i nie ma sensu go zacierać czy się wstydzić. Setnego wpisu gratuluję i życzę kolejnych setek!! A stos CUDNY !!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuń na zawszeSzczególnie ten Nabokov...
elwika, Nabokov również najbardziej mnie cieszy :)
OdpowiedzUsuń na zawszeElina, pewnie i tak bym ich nie skasowała, właśnie ze względów sentymentalnych ;) Dzięki ! ;)
Kasia, pewnie będziemy tak błądzić jeszcze do końca życia, a nawet jeden dzień dłużej ;) Recenzje na pewno będą, i na pewną zgodne z moimi odczuciami ( przynajmniej na tę chwilę ;) )
niedopisanie, dzięki ;)
OdpowiedzUsuń na zawszeLirael, to prawda, nawet się nie obejrzałam, a tu padła ta magiczna liczba. Dzięki ;)
Magda, no tak, blog jest po to, aby wracać do swoich recenzji, ale także po co, żeby komuś coś polecić/nie polecić. Ale jak tu być rzetelnym,gdy te odczucia tak często ulegają zmianie ;)
balianna, dziękuję bardzo ;)
Moim zdaniem to bardzo dobrze, że się 'wyrabiasz literacko', zdecydowanie gorzej by było, gdybyś się zachwycała tymi sami książkami co na początku swojej przygody literackiej.
OdpowiedzUsuń na zawszeDo tej pory czuję zażenowanie, gdy sobie przypomnę, że mając lat 16 powiesiłam sobie cytac z Paulo Coelho nad łóżkiem.