
Autor: Jeanette Winterson
Tytuł: "Namiętność"
Liczba stron: 190
Zdecydowanie moje małe wielkie odkrycie ostatnich miesięcy. To dopiero jedna książka, a ja jestem już niemal pewna, że każda następna sprawi, że Jeanette Winterson szybciutko znajdzie sobie wygodne miejsce pośród moich ulubionych pisarzy. Jestem szczerze urzeknięta prozą tej angielskiej pisarki. Dobrze wyważone, odpowiednie proporcje świata baśniowości oraz elementów z pokładu rzeczywistości sprawiają, że subtelna lewitacja pomiędzy tym, co prawdziwe, a tym, co wymyślone, jest po prostu czystą przyjemnością. Ciężko się z tego pół-snu zbudzić, zwłaszcza gdy nadchodzi ten nieunikniony moment zamknięcia książki i odłożenia jej na półkę.
Europa czasów świetności Napoleona, kolejne podboje i marsze przez kontynent stanowią tło do rozważań na temat namiętności, motoru napędowego każdej miłości, wojny czy hazardu. Główni bohaterowie książki mają do czynienia także z małymi, osobistymi namiętnościami, które nie zawsze pozwalają osiągnąć pełnię szczęścia i satysfakcji. Henri, kucharz na dworze Napoleona, z oddaniem i rzec można powołaniem przygotowuje swojemu panu kolejne porcje kurczaków. Nie walczy, nie zabija. Vilanelle, mieszkanka Wenecji, córka gondoliera z błoną pomiędzy palcami u stóp, zarabia na życie pracując w kasynie. Codziennie zakłada maskę mężczyzny, udając go lub też pokazując swoją prawdziwą naturę. Los sprawia, że tych dwoje, znacznie różniących się od siebie ludzi, spotyka się w Moskwie, by zaraz wspólnie z niej uciec. Pragnienia Henriego oraz Vilanelle zdają się odwracać wartości przypisywane do tej pory mężczyznom i kobietom. Vilanelle to kobieta wolna, przejawiająca homoseksualne upodobania, oddająca się wcześniej namiętnościom z inną kobietą, nie zaprzątająca sobie głowy wizją stabilnego życia. Henri wręcz przeciwnie, jako mężczyzna delikatny i spokojny, pragnie założyć rodzinę, żyć w cieple domowego ogniska. Tych dwoje połączonych uczuciem ludzi błądzi po uliczkach Wenecji, miasta, którego wodne ścieżki, podobnie jak ścieżki ludzkiego umysłu, nie raz stanowią labirynt nie do pokonania. Po drodze zmierzyć się muszą z wieloma problemami, dokonać trudnych wyborów. Namiętność nie jedno ma imię, tkwi pomiędzy seksem a lękiem, między Bogiem a szatanem, wreszcie, jak twierdzi autorka, jest nie tyle uczuciem, ile przeznaczeniem. A gdzie zaprowadzi każdego z naszych bohaterów?
Pomimo wielu silnych emocji, proza Winterson emanuje spokojem. Tak jakby ktoś posypał strony książki magicznym proszkiem, który przenosi w inny, osnuty tajemnicą świat. Sposób prowadzenia narracji również odbiega nieco od schematu. Mamy urywane zdania, pojedyncze myśli wrzucone swobodnie gdzieś pomiędzy linijki powieści. Nie wszystko przecież musi być powiedziane wprost, czasem lepiej czegoś nie opisywać, wystarczy rzucić parę słów i dać czytelnikowi nad nimi pomyśleć. Proza Winterson jest także bardzo kobieca, nieco poetycka, a do tego osobliwie delikatna. Świat, w który wprowadziła mnie pisarka jest miejscem, do którego z pewnością będę powracać i zachęcam każdego, kto lubi czasem nieco pobujać w obłokach ;)
.
Już jakiś czas temu na którymś z blogów widziałam dosyć pochlebną opinię tej książki.
OdpowiedzUsuń na zawszePo Twojej recenzji, nawiasem mówiąc bardzo dobrej ;), mam na nią jeszcze większą ochotę. Czuję, że może mi się spodobać.
Bardzo lubię czytać Twoje recenzje! To, że pojawiają się sporadycznie, nie są z uporem maniaka dodawane co dzień, sprawia, że wydają się jeszcze bardziej prawdziwe. Poza tym lubię w nich to, że skupiasz się na skutkach jakie wywołała u Ciebie lektura. Zgliszcza w głowie, czy błogie ukojenie. Bardzo trudno o to w tym blogowym świecie. Do książki ogromnie mnie zachęciłaś, w szczególności realizmem przeplatającym się z fikcją :)
OdpowiedzUsuń na zawszeMaya, książka w sumie na jedno popołudnie, dlatego nawet jeśli Ci się nie spodoba (a mam nadzieję, że tak nie będzie) to wiele nie stracisz, także zachęcam ;)
OdpowiedzUsuń na zawszeKasiu, bardzo dziękuję za miłe słowa :) Ostatnio myślami byłam zupełnie gdzie indziej, stąd moja długa nieobecność. Teraz powoli otrząsam się z literackiego kryzysu i mam nadzieję, że jeszcze nie raz będziesz mogła coś u mnie przeczytać, chociaż faktycznie w porównaniu z innymi nie piszę zbyt często ;) Biorąc pod uwagę, że mamy chyba dość zbliżony gust ( a przynajmniej w wielu kwestiach tak właśnie było) to wydaje mi się, że Winterson i jej książki powinny Ci się spodobać. Nie udało mi się niestety przekazać wszystkiego, co bym chciała pisząc o 'Namiętności', czasem po prostu brakuje słów... Dlatego możesz mi wierzyć, że książka skrywa o wiele więcej. Mam u siebie jeszcze "Nie tylko pomarańcze" i zapowiada się równie ciekawie. Jak tylko uda mi się przeczytać, to podzielę się wrażeniami. No i jeszcze "Laura" Nabokova przede mną ;)) Ja również bardzo chętnie do Ciebie zaglądam! Pozdrawiam :)
Skoro książka skrywa jeszcze więcej, a to co napisałaś to zaledwie ułamek, mam na nią jeszcze większą ochotę :)
OdpowiedzUsuń na zawszeCzytałam tę książkę jakiś czas temu, rzeczywiście jest...inna w bardzo pozytywnym sensie .Ale aby to w pełni uchwycić należy samemu przeczytać tą magiczną opowieść,otwierającą nasze oczy na "zwyczajne cuda" codzienności... :)
OdpowiedzUsuń na zawszenapiszę jedynie "wow" i chyba książka idealnie trafi w mój gust, bardzo mnie zachęciłaś i z pewnośćią tej książki poszukam
OdpowiedzUsuń na zawszeps: minął cały rok akademicki, w pażdzierniku mnie napadasz i idziemy na kawe, o! :P
To może być zaiste lektura warta przeczytania! Jestem głęboko zaciekawiona, więc poszukam, popatrzę :)
OdpowiedzUsuń na zawszedalia, to prawda, ciężko pisać o tej książce, lepiej po prostu ją przeczytać ;)
OdpowiedzUsuń na zawszepapierowa latarnia, książka była w moim spisie lektur, więc może u Ciebie również się pojawi ;) Co do kawy to już wyraziłam swoje zdanie ;p
Alannada, gorąco zachęcam :)
Kocham prozę Winterson całą sobą, lektura każdej jej książki to uczta dla mojej duszy i serca! We wszystkich jej książkach pojawiają się te same motywy: lesbijska miłość, rudowłose kobiety, elementy baśniowe i opowiadanie różnych historii jako ważny element życia. Polecam szczególnie "Zapisane na ciele" oraz "Podtrzymywanie światła"!
OdpowiedzUsuń na zawszeweisse, te książki wciąż przede mna ale na pewno po nie sięgnę ;) Sposób w jaki pisze Winterson jest rzeczywiście niesamowity
OdpowiedzUsuń na zawszeZachęcona Twoimi słowami z poprzedniego wpisu, odkopuję pozostałe karty bloga w poszukiwaniu wrażeń z pierwszego spotkania z tak wychwalaną przez Ciebie autorką. I cóż mogę powiedzieć, proza Winterson wydaje się szalenie interesująca, połączenie realizmu i tej magiczności zachęca mnie bardzo, a tło historyczne, wydarzenia- dla mnie ideał. Rozejrzę się na pewno :)
OdpowiedzUsuń na zawsze