
Autor: Sabina Berman
Tytuł: "Dziewczyna, która pływała z delfinami"
Liczba stron: 231
Moja znajomość z Forrestem Gumpem ogranicza się jedynie do obejrzenia ekranizacji słynnej powieści o tym samym tytule. Filmem, jak chyba każdy, byłam poruszona i wzruszona. Na wydanej ostatnio książce „Dziewczyna, która pływała z delfinami” czytamy, że jest to powieść właśnie na miarę bestsellerowego Forresta Gumpa. Nie wiem czy to porównanie było rzeczywiście konieczne, w końcu każda książka skrywa w sobie coś nowego, innego, niepowtarzalnego. Tak też jest z ‘Dziewczyną, która..... zajmowała się tuńczykami’, bo to one, zaraz obok tytułowej dziewczyny, są głównymi bohaterami książki.
Historię Karen poznajemy za sprawą jej własnych wspomnień. Jako osoba autystyczna postrzega świat przez pryzmat zupełnie innych wartości, jest bardziej wrażliwa, szczera i bezinteresowna. Dzięki swojej ciotce Isabell udaje jej się wyjść z ciemności i zobaczyć piękno otaczającego ją świata. Bardzo szybko odkrywa, że ze światem przyrody łączy ją specyficzna więź, w szczególności zaś z pływającymi w głębinach morza tuńczykami i delfinami. Z zagubionej i przestraszonej dziewczynki, Karen wyrasta na świetnie radzącą sobie kobietę pracującą w przetwórni tuńczyków. Pewnego dnia Karen wystawiona zostaje na jeszcze jedną życiową próbę, z którą musi się zmierzyć. Bo czy połów tuńczyków i ich zabijanie aby na pewno jest działaniem szlachetnym ? Jak pogodzić zapotrzebowanie na tuńczyka, gdy na świecie jest go coraz mniej ? Karen udaje się znaleźć rozwiązanie, którego realizacja staje się sensem jej życia.
Przyznam, że spodziewałam się po książce czegoś innego. Myślałam, że poznam dziewczynę, która rzeczywiście nie radzi sobie z przystosowaniem się do otaczającego ją świata, a zarysowany jedynie na początku problem autyzmu głównej bohaterki i wynikających z niego problemów bardzo szybko ustąpił miejsca opisom jej biznesowych sukcesów. Jak dla mnie ten przeskok był zdecydowanie za szybki, być może to kwestia tego, że przecież sama książka również do najgrubszych nie należy. Sięgając po ‘Dziewczynę’ miałam nadzieję, że będę mogła zagłębić się w samą postać Karen, że problem autyzmu będzie zdecydowanie lepiej zobrazowany. Sam pomysł na fabułę książki jak najbardziej trafiony i ciekawy, wydaje mi się jednak, że można ją było bardziej poszerzyć i w ten sposób stworzyć kawał dobrej powieści. A tak, do czynienia mamy z przyjemną lekturą na jeden wieczór. „Czytanie wolne od stresu” spełnia swoją rolę znakomicie ;) Podobało mi się jednak zakończenie książki i płynący z niej morał, bardzo jasny i dający do myślenia.
.
Mnie jakoś ta książka nie kręci i raczej po nią nie sięgnę.
OdpowiedzUsuń na zawszeSłyszałam sporo dobrych rzeczy, więc pewnie sięgnę, choć zaskoczyłaś mnie tymi sukcesami w biznesie ;)
OdpowiedzUsuń na zawszeOd początku, gdy tylko zobaczyłam to porównanie "Dziewczyny, która..." do Forresta Gumpa wiedziałam, że może być krzywdzące dla tej książki.
OdpowiedzUsuń na zawszePrzede wszystkim dlatego, że sam Forrest jest osobą bardzo otwartą, lecz mającą problemy z dostosowaniem się - gdzieś nawet czytałam, że to na co cierpi główny bohater to nie autyzm, tylko lekkie upośledzenie umysłowe, bo jest zanadto "kontaktowy".
Po drugie niedawno skończyłam książkę "Spójrz mi w oczy" opowiadającą historię dziecka autystycznego i dążenie jego mamy do umożliwienia mu kontaktowania się ze światem. Poznałam trudności w pracy z takim dzieckiem, w wymyśleniu dla niego odpowiedniego programu kształcenia, bo jego problem nie polegał na brakach w wiedzy, tylko na braku możności "złapania kontaktu" z otaczającym go środowiskiem.
Wydaje mi się zatem, że problem poruszany w książce Sabiny Berman będzie bardziej podobny do tego z powieści, z którą się niedawno zetknęłam.
A ponieważ "Dziewczyna, która pływała z delfinami" już do mnie "idzie" to będę miała możliwość weryfikacji swoich przypuszczeń :)
elwika, tak jak pisałam, książka raczej na jeden wieczór, no i temat nie każdemu musi się podobać ;) W końcu czytanie o tuńczykach chyba nie każdemu przypadnie do gustu ;p
OdpowiedzUsuń na zawszeniedopisanie, też czytałam o książce sporo dobrych rzeczy, no ale nie każdy przecież musi się nią zachwycać, nie żałuję, że przeczytałam, ale też chyba szybko o niej zapomnę ;)
Claudette, myślę, że bardzo trudno nakreślić portret osoby autystycznej czy też upośledzonej na tak małej ilości stron, stąd moje lekkie rozczarowanie. Nie czytałam "Spójrz mi w oczy", tak więc nie mam porównania. Czekam w takim razie nie Twoją opinię ;)
Słyszałam opinię, że jest to Forrest Gump w wersji kobiecej. Wielu czytelników jest tą książką zafascynowanych.
OdpowiedzUsuń na zawszeja czytałam i książka mi się podobała, tylko tytuł mi nie pasuje, bo w końcu Karen pływała częściej z tuńczykami niż delfinami :)
OdpowiedzUsuń na zawszeCzytałam, recenzowałam, stoi u mnie na półce - bardzo mi się podobała :).
OdpowiedzUsuń na zawszePozdrawiam! :)
Kama, nie twierdzę, że jest zła, ale zachwycona też specjalnie nie byłam ;)
OdpowiedzUsuń na zawszeMagda, dokładnie ;) Chociaż na końcu książki Karen pozwala wybrać wydawcy tytuł jaki mu się podoba ;p
Caroline, cieszę się ;)
Od dawna się czaję na tę książkę :)Słyszałam sporo dobrych rzeczy o niej. Ciekawa recenzja :)
OdpowiedzUsuń na zawszemyślę że warto spróbować. zapraszam do siebie http://zaczarowany-swiat-ksiazek.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń na zawsze