
Tytuł : "Podmorska wyspa"
Autor: Isabel Allende
Liczba stron: 524
Wiele dobrych słów padło już na temat najnowszej książki Isabel Allende. Począwszy od pięknej okładki, a na treści książki skończywszy. I rzeczywiście, chyba nie sposób nie zwrócić uwagi na to niesamowite wydanie, wystarczająco kuszące, by sięgnąć po samą powieść. Nie wiem też jakie to afrykańskie moce maczały w tym palce, ale strony podczas czytania umykają w nadzwyczajnym tempie, szybko i niepostrzeżenie. Wszystko to sprawia, że czas przeznaczona na lekturę „Podmorskiej wyspy” na pewno nie jest czasem straconym.
Temat niewolnictwa i walki o wolność to przewodnie motywy powieści. Pomimo tego, iż nie należą one do najprzyjemniejszych, spomiędzy kart opowiadanej historii przebija się głęboka nadzieja i radość życia głównej bohaterki, Zarite. Na początku mała dziewczynka, a później już dorosła kobieta i matka, przez całe swoje życie zmagać się musi z przypiętą do niej od dnia narodzin metką niewolnicy. Sprzedana jednemu z właścicieli plantacji trzciny cukrowej, Toulouse`owi Valmorainowi, zdana jest na jego łaskę i niełaskę. Jak nie trudno się domyśleć, oprócz codziennych prac domowych, musi usługiwać swojemu panu również w godzinach nocnych. Zarite jest przedmiotem, jest bita i poniżana. Pozbawiona zostaje także własnego dziecka, które sprzedane do innej rodziny, poznaje dopiero po latach rozłąki. Nie może być matką, nie może kochać, nie może normalnie żyć.
Saint-Domingue, francuska kolonia drugiej połowy XVIII wieku - miejsce bogacenia się Europejczyków kosztem zniewolonych czarnych ludzi. Autorka książki, oprócz wątku zniewolonej Zarite, nakreśla także historyczne okoliczności, w których przyszło żyć i umierać tysiącom niewolników. Zupełnie bez powodu, ludziom dobrym i pracowitym, którzy swój los zawdzięczali jedynie kolorowi pokrywającej ich skóry. Z czasem, coraz częstsze ruchy abolicjonistyczne oraz wybuch Rewolucji Francukiej przyczyniły się do mobilizacji części niewolników i ich walki o wolność. Okres buntów i krwawych walk nie ominął także posiadłości, w której mieszkała Zarite. Kobieta potrafiła jednak wykorzystać zamieszanie i uratować swojego pana pod jednym, bardzo ważnym i cennym warunkiem.
Pomimo wątków historycznych, które zgrabnie przeplatają się z historią głównej bohaterki książki, jest to powieść, z której przebija się kobieca siła, miłość i poświęcenie nie znające granic. Kobiet takich jak Zarite było zapewne bardzo wiele, walczących o wolność, o swoje szczęście, stających w obronie resztek własnej godności. Skomplikowane koleje losu, tułaczka, niepewność każdego następnego dnia, do tego tęsknota połączona z bezradnością, to wszystko wbrew pozorom dodawało Zarite sił do walki. O tym, jaką była kobietą dowiadujemy się także z fragmentów narracji prowadzonej przez nią samą, wstawek, które dopełniają całość książki, zarówno otwierając jak i zamykając powieść.
„Podmorska wyspa” bogata jest w licznych bohaterów, wątki oraz historyczne fakty. To naprawdę kawał dobrej pracy, rzetelnych informacji przeplatanych fikcyjnymi wydarzeniami. Odpowiednie proporcje wszystkich elementów sprawiają, że książkę czyta się z ogromną przyjemnością i równie dużym zaciekawieniem. Polecam ;)
.
Kusicie mnie bardzo tą książką! :)
OdpowiedzUsuń na zawszeO tej książce czytam wiele dobrego :-)
OdpowiedzUsuń na zawszeWszystkie blogi co rusz czymś kuszą ;)
OdpowiedzUsuń na zawszePrzeczytam ;-)
OdpowiedzUsuń na zawszejeszcze nie czytałam, ale już czeka na półce na swoją kolej :)
OdpowiedzUsuń na zawszeChodzi mi ta książka po głowie, ale obiecałam sobie, że spotkanie z Allende zacznę od zupełnie innej jej książki. Od dawna bowiem mam chęć na trylogię "Dom duchów" (nabrałam jej po przeczytaniu "Ewy Luny"). Myślę, że jak uporam się z tymi książkami na pewno sięgnę po "Podmorską wyspę". Zbyt dużą mam na nią chęć... ;)
OdpowiedzUsuń na zawszeA dla mnie to była pierwsza książka tej pani. Nie wiem czy to dobrze, czy źle. Zawsze ciężko stwierdzić od czego najlepiej zacząć ;) Ale.. w sumie ważne, żeby w ogóle zacząć ;p
OdpowiedzUsuń na zawszeMuszę koniecznie przeczytać, uwielbiam Allende, każda jej bohaterka jest niby inna, ale wszystkie coś łączy - właśnie siła. Napewno sięgnę po "Podmorską Wyspę". Piękna recenzja :)
OdpowiedzUsuń na zawszeZgadzam się calkowicie:)
OdpowiedzUsuń na zawsze