
Autor: Vladimir Nabokov
Tytuł: "Oryginał Laury"
Liczba stron : 304
Szkoda, wielka szkoda, że ta potężna księga zawiera tak mało treści. Bez wątpienia chciałoby się więcej, bo przedstawiona w książce historia rysuje się na naprawdę ciekawą, i jak zawsze w przypadku Nabokova, pokręconą i pełną aluzji powieść. Jest za to jeden wielki plus, można trochę pogłówkować, samemu spróbować poprzestawiać ‘karteczki’, snuć domysły o cóż to mogło chodzić i jak skończyłaby się ta jedynie fragmentaryczna powieść.
„Oryginał Laury” to ostatnia, niedokończona książka autorstwa Nabokova. To, co zostało przekazane czytelnikom to raczej luźne szkice, notatki, pomysły. Wszystko spisane na małych karteczkach, gotowych do przetasowania, pomieszania i zrobienia niezłego chaosu w głowie czytelnika. Oczywiście sam Nabokov zapewne poustawiałby je tak, że wszystko miałoby swój sens i zamierzony cel.
Z przekazanych nam luźnych notatek autora dowiadujemy się, że głównym szkieletem powieści miał być temat małżeństwa Philipa Wilda i Flory Linde. Gdzieś między pomysłami Nabokova przewija się także motyw zdrady, śmierci, a także odwołanie do głównego wątku „Lolity”. Oprócz tego do czynienia mamy z powieścią w powieści. Flora jest bowiem ‘oryginałem’ wzorowanej na niej Laury, postaci literackiej z książki zatytułowanej „Moja Laura”. Niestety nie do końca wiemy w jakich okolicznościach owa książka powstała, ani co skrywa. Zapewne jest ona dzieckiem zdrady, jakiej dopuściła się Laura i chęci uwiecznienia tej zakazanej relacji przez jej kochanka. Uwagę przykuwają także opisy, z których dowiadujemy się, że Wild pragnie dokonać samobójstwa poprzez wymazywanie siebie samego swoimi myślami. Jest to plan, którego realizacji podejmuje się z rozkoszą. Umieranie, jak sugeruje podtytuł książki, to przecież świetna zabawa. Znając wcześniejsze dokonania pisarza, nie trudno przewidzieć, że zapewne zrobiłby z niej niebanalne, literackie przedstawienie. Jak zawsze, do czynienia mamy z niesamowitym językiem pisarza, dbaniem o każdy szczegół, budowaniem malowniczych opisów. Już na podstawie tych kilku zapisanych fiszek widać, że geniusz Nabokova nie opuszczał go do końca jego życia.
Jak zawsze, bardzo wiele wyjaśnia zamieszczone na końcu powieści posłowie. Oprócz wielu tropów interpretacyjnych, możemy się także dowiedzieć jak wyglądał proces powstawania książek Nabokova. Przeczytać możemy m.in. o tym, że pisarz najpierw wyobrażał sobie powieść, od początku do końca, kompletną, a dopiero później ją spisywał. Proces pisania można śmiało określić mianem mozaiki, zlepkiem wielu z początku nie pasujących do siebie elementów, które na końcu tworzą niesamowity obraz.
Ciekawa jestem co też tkwiło w głowie Nabokova, jak wyobrażał sobie ową niedokończoną powieść, czym nowym by nas zaskoczył. Czy Wildowi udałoby się dokonać owego samounicestwienia ? Co skrywa ‘Moja Laura’ ? Jak potoczyłyby się losy dwójki głównych bohaterów ? Szkoda, że już nigdy się nie dowiemy. Nabokov zostawił po sobie kawał dobrej tajemnicy, której rozwiązanie bezpowrotnie zabrał ze sobą.
To nie jest książka dla każdego, niestety. Nie zrozumie jej osoba, która nigdy wcześniej nie miała do czynienia z pisarstwem Nabokova. „Oryginał Laury” to swego rodzaju pamiątka po pisarzu, gratka dla wszystkich, którzy uwielbiają jego twórczość. Pomijam temat tego, czy wydanie książki było aktem moralnym czy też nie, w końcu autor jasno powiedział, że nie chce, aby książka ujrzała światło dzienne jeśli nie uda mu się jej dokończyć. Nie udało mu się, a pomimo to ja właśnie piszę o niej notatkę na blogu. Pomimo wszelkich kontrowersji, jakie towarzyszyły publikacji „Oryginały Laury” cieszę się, że mogłam zobaczyć prawie oryginalne notatki pisarza, jego styl pisma, sposób w jaki przelewał myśli na papier. To, że spisywał swoją powieść ołówkiem na małych fiszkach jest przecież niezwykłe, teraz już nikt tak nie pisze, nikt tak nie dba o papier i mały szary rysik ;)
.
A ja nie ruszę tej książi. Nie kupię,nie pożyczę z biblioteki,bo choć Nabokova wielbię to jego syna nie ;)
OdpowiedzUsuń na zawszeNaruszył wolę ojca byle tylko sobie dorobić. Ojciec był perfekcjonistą a on pokazał światu coś,co perfekcyjne wg Vladimira nie było. Czuję wstręt.
Czytałam właśnie twoją notkę a tu komentarz na moim blogu :)Ubiegłaś mnie :P Mam tę książkę w domu i po niezbyt pozytywnej recenzji mojej przyjaciółki odłożyłam książkę na "później". Uwielbiam Nobokova i myślę, że jednak w niedługim czasie sięgnę po "Orginał...", chociażby z czystej ciekawości i szansy podejrzenia warsztatu pracy :) Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń na zawszeBardzo cieszę się, że "Oryginał" przypadł Ci do gustu! Masz rację, że nie należy traktować tej książki w kontekście kolejnej powieści- dzieła literackiego, a jedynie strzępków myśli, które miały służyć za szkielet niedoszłej powieści. Co do Van Gogha, to tak szczęśliwie się składa, że miałam okazję dwukrotnie obejrzeć wspomniane przez Ciebie "Słoneczniki" i inne prace Gogha w brytyjskiej galerii :) Miłego pobytu w Londynie, wykorzystaj uroki tego miasta w pełni!
OdpowiedzUsuń na zawszePrawda, ze cudowna!? Właśnie to, ze można samemu dopisać nienapisaną, zagubioną gdzieś treść jest piękne. A to, że każdy z nas zrobi to po swojemu nie umniejszy książce:)
OdpowiedzUsuń na zawszeBalianna po lekturze biografii Nabokova i Very zaczynam wątpić w szczerość prośby Mistrza - wyczuwam w tym raczej kokieterię:) A biedny Dymitrij ma wyrzuty :))) W gruncie rzeczy Vladi siedzi gdzieś i na nas patrzy, ciesząc się z wydania Oryginału Laury, który przecież wielbił nad wszystko (nad Lo i Adę!):)
Odpowiem jeszcze na Twój komentarz co do energii, którą staram się okrasić nieco moje wpisy. Jakoś tak się składa, że wszystkie dotychczasowe notki pisałam w momentach naprawdę skrajnego szczęścia. Bardzo zalezy mi na tym, by wnieść w nie coś osobistego, mimo że to recenzje. Zdradzę, że dziś stworzę chyba najbardziej ekstatyczny, emocjonujący wpis- relację :)
OdpowiedzUsuń na zawszeBalianna, ale się zawzięłaś ! ;) Cóż, każdy ma swoje przekonania. Ale skoro tak bardzo lubisz Nabokova, a wiem, że tak jest, to może jednak kiedyś, pewnego dnia... ;p
OdpowiedzUsuń na zawszethe book, książka bardziej przypomina album, więc czytanie jej to raptem chwila ;) szkoda, że ktoś zniechęcił Cię negatywną opinią, chociaż podejrzewam, że właśnie ten brak konkretnej treści, ładu i składu spowodował niechęć Twojej przyjaciółki ;) ale to przecież nie o to tutaj chodzi, koniecznie więc nadrób zaległości w wolnym czasie ;)
Kasia, no to super, że widziałaś 'Słoneczniki', chociaż może po lekturze książki spojrzałabyś już na nie już nieco inaczej ;) Matko, to ja już z niecierpliwością czekam na ten przeładowany energią wpis ;D
moni, prawda, że cudowna ;) A ten dopisek o Vladim - ;))
W takim razie to nie dla mnie. Nabokov jeszcze na mnie czeka.
OdpowiedzUsuń na zawszePozdrawiam ciepło:)
Nabokova Znam tylko "Lolitę", ale narobiłaś mi smaku na tą książkę ;)
OdpowiedzUsuń na zawsze