4 października 2011

Jeanette Winterson - "Brzemię"


Autor : Jeanette Winterson
Tytuł: "Brzemię"
Liczba stron : 111


Pisałam już, że Jeanette Winterson ma duże szanse znaleźć się na liście moich ulubionych pisarzy. Ostatnio przeczytana przeze mnie książka „Brzmię”, chociaż nie oczarowała mnie w stopniu najwyższym, sprawiła, że zapragnęłam tej wyjątkowej prozy jeszcze bardziej. Sprawiła, że w żołądku czuję literackie motylki, a i usnąć jest mi trudniej widząc na półce kolejne książki pani Winterson ;)

Nigdy nie fascynowała mnie mitologia. Odkąd zrozumiałam, że wszystkich tych bogów nigdy nie było i że są jedynie wytworem ludzkiej wyobraźni, nie widziałam sensu zagłębiania się w dzieje poszczególnych mitologicznych bohaterów. Nie da się jednak od mitologii uciec, nie da się nie znać wielu zaczerpniętych z niej opowieści, czy chociażby szeregu pochodzących z niej związków frazeologicznych. Mitologia grecka w znaczący sposób wpłynęła na kulturę europejską i nikt już nie zmieni jej pierwotnej formy. Ale jak w przypadku wielu innych historii, może można się nieco zabawić i spróbować opowiedzieć również i tę historię jeszcze raz ?

Taką próbę podejmuje w swojej książce Jeanette Winterson. Oczywiście na swój pisarski warsztat bierze jedynie fragment mitologii, wplątuje w swoją powieść czasy współczesne a także nieco wątków autobiograficznych. W efekcie dostajemy ciekawe, nowe i świeże spojrzenie na historie wybranych przez autorkę bogów, a także sporą porcję egzystencjalnych pytań. Herakles, który w wyniku pomieszania zmysłów przez Herę, zabija szóstkę swoich dzieci, w celu odkupieni win wykonuje szereg zadań, w jedno z nich angażując Atlasa. Atlas zaś, dźwigając na barkach cały świat, na chwilę zrzuca ciążące mu brzemię i ulega prośbom Heraklesa, powierzając mu na chwilę Ziemię. Role zostają więc odwrócone, a losy naszych bohaterów, w tym także samej Ziemi, wystawione na małą próbę.

Pomimo całego ciężaru jakim naładowana jest ta niewielka książka, opowiedzianą w niej historię czyta się niezwykle lekko. Jak zwykle w przypadku prozy Winterson, całość zamyka się w melancholijnej ramie wypełnionej pytaniami o samotność człowieka, o przypadkowość lub też determinację losu, o wpływ przeszłości na przyszłość każdego z nas. Przy okazji, wraz z Atlasem nie sposób nie zastanowić się nad ogromem otaczającego nas wszechświata, nad siłą, która utrzymuje ten ogrom we względnym porządku. Nad brzemieniem, które ciąży na każdym z nas, brzemieniem świata, losu i dokonywanych wyborów.

Przyznaję, że historia jaką chciała nam opowiedzieć pani Winterson urzekła mnie w swojej prostocie, oczarowała słowem i subtelnymi metaforami. I chociaż nie przepadam za mitologią to ten zreinterpretowany skrawek czytałam z wielką przyjemnością, delektując się każdym zdaniem. Zachęcam do zapoznania się z tą nową historią, do spojrzenia na mitologię z zupełnie innej perspektywy, zarówno dla zabawy jak i dla głębszej refleksji ;)


P.S. Powracam. Inne sprawy przygniotły moje myśli na tyle mocno, że blogowo zamarłam na dwa miesiące. Po tej dość długiej nieobecności zdążyłam jednak zatęsknić za blogiem ;)

.

8 komentarze:

  1. Cieszę się, że wracasz, bo brakowało mi Twoich książkowych opinii :).

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Mi też brakowało twoich recenzji, tę książkę przeczytam napewno bo uwielbiam mitologię oraz wszelkie jej wariacje :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Miło usłyszeć, że komuś brakowało mojej obecności ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. raczej nie przeczytam, to nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. Nie wiem, czy się ze mną zgodzisz, ale za szczególnie interesującą uważam końcówkę książki, w której Winterson konfrontuje temat mitologiczny ze swoimi przeżyciami i niełatwymi życiowymi doświadczeniami.
    A poza tym - fajny blog:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. A mnie przeciwnie, od zawsze fascynowała mitologia, a fakt, że to wszystko, ta dokładna genealogia, wspaniałe, urzekające historie, niezwykłe postaci i ich przygody, jest tylko i wyłącznie tworem ludzkiego rozumu i wyobraźni sprawia, że poznawanie tychże historii sprawiało i nadal sprawia niebywałą przyjemność :) Dlatego też "Brzemię" jawi się w moich oczach naprawdę pozytywnie a wszechogarniająca melancholia, o której wspominasz, dodatkowo zachęca. Taki czas, że pragnę jedynie powoli snutych opowieści, pełnych pięknego języka i treści. A Twoje słowa świadczą o tym, że sięgając po prozę pani Winterson, właśnie to otrzymam :)
    Pozdrawiam ciepło,
    Ala

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  7. O, jak się ucieszyłam, gdy zobaczyłam Cię u Padmy (wcześniej nie znałam Twojego bloga), zerknęłam na całokształt i zobaczyłam "Brzemię", książkę z bardzo bardzo ciekawej serii Znaku. O książce pisałam tu http://mcagnes.blogspot.com/2010/01/brzemie-jeanette-winterson.html

    Gorąco polecam Ci całą serię!

    OdpowiedzUsuń na zawsze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...