
Autor: Frances Reilly
Tytuł: "Diabelskie nasienie"
Liczba stron: 281
Nie pamiętam kiedy ostatni raz czytałam coś z literatury faktu. Zapewne było to bardzo dawno temu i do tego stopnia zdążyłam już przywyknąć do pięknych literackich opisów, że lektura książki „Diabelskie nasienie” była doświadczeniem niejako wymykających się spod utartych w mojej głowie schematów dotyczących dobrej, porywającej powieści. Nie mogę mieć jednak do nikogo pretensji, w końcu literatura faktu to zupełnie inna bajka, a historia przedstawiona w „Diabelskim nasieniu” to zdecydowanie nie bajka, a istny koszmar.
Frances Reilly, wychowanka sióstr zakonnych z sierocińca Ubogich Sióstr z Nazaretu, po wielu latach naznaczonych powracającymi z dzieciństwa wspomnieniami postanowiła opisać życie, jakie toczyło się za murami zakonu, a przede wszystkim pokazać jak okropnymi i bezwzględnymi osobami były same zakonnice, w oczach wielu wzory cnót i dobroci.
Frances trafiła do zakonu mając zaledwie dwa lata, jej starsza siostra, Loretta, sześć a najmłodsza, Sinead, zaledwie dwa miesiące. Był rok 1956 kiedy wszystkie trzy dziewczynki zostały oddane do zakonu w Belfaście przez własną matkę. Na początku dziewczynki miały nadzieję, że jest to tylko chwila, że mama na pewno po nie wróci. Dlaczego kobieta postanowiła pozbyć się trzech córeczek nie zostaje jednak do końca wyjaśnione, wiadomo tylko, że już nigdy po nie nie wróciła.
Dziewczynki musiały przystosować się do nowych warunków, do codziennych modlitw, surowej dyscypliny, okropnych posiłków. Z każdym dniem było jednak coraz gorzej, siostry były traktowane przez zakonnice wyjątkowo okrutnie, bez żadnego powodu bito je i poniżano. Ciągle powtarzano im, że wszystkie trzy noszą w sobie diabła i na pewno będą smażyć się w piekle. Według relacji Frances, to właśnie one, siostry Reilly były głównym obiektem szykan zakonnic. Nadzieją na lepsze życie był dla Frances wyjazd do rodziny, która zgłosiła się do zakonnic z propozycją zabrania jednej z podopiecznych na weekend na swoją farmę. Jak się okazało, na miejscu Frances była wykorzystywana seksualnie przez dwóch mieszkających tam braci. Nie trudno się domyśleć, że po powrocie nikt nie uwierzył Frances, ta zaś za opowiadanie niestworzonych historia została ponownie strasznie pobita.
Siostry, a także pozostałe dziewczyny mieszkające w zakonie wiele razy próbowały uciekać, za każdym razem jednak były odstawiane przez policjantów z powrotem do zakonu. Nikt nie chciał im uwierzyć, że zakonnice zamieniły ich życie w piekło, że wcale nie są tak święte za jakie się podają. W końcu, po wielu próbach ucieczki Frances i Sinead trafiły do schroniska dla trudnej młodzieży, gdzie warunki życia niewiele różniły się od tych panujących w zakonie. Była tylko jedna istotna różnica, w tym miejscu, oprócz sióstr zakonnych, również mieszkające w nim dziewczyny wymierzały sprawiedliwość.
Zdaję sobie sprawę, że tego typu książki już tak bardzo nie szokują. Codziennie słyszy się o wielu miejscach, gdzie przemoc to chleb powszedni. Świętość kleru także już niejednokrotnie została podważona. Autorka książki wspomina jednak, że dzięki spisaniu swoich wspomnień mogła się wreszcie od nich uwolnić, zrozumieć, że to wcale nie ona była winna temu wszystkiemu, co ją spotkało. I chociaż naprawdę trudno mi jest wyobrazić sobie, że to wszystko naprawdę miało miejsce, rozumiem motyw, jaki kierował autorką, szanuję jej pracę i podziwiam za odwagę i chęć walki o prawdę.
.
obejrzyj sobie jeśli jeszcze nie widziałaś film pt. "Siostry Magdalenki", też zakład dla kobiet pod opieką zakonnic, zgotowały im tam piekło, mnie wgniotło w fotel!
OdpowiedzUsuń na zawszeNie wiem czy śmiać się czy płakać z tej hipokryzji duchownych, ludzi, którzy teoretycznie powinni mieć najwięcej serca... To temat rzeka, wywołujący najbardziej skrajne emocje, ale mimo wszystko przywykłam do przyswajania takich faktów z artykułów w prasie lub filmów dokumentalnych.
OdpowiedzUsuń na zawszeRodzaj oczyszczenia - ciekawe spostrzeżenie, masz rację, że dzisiaj takie tematy nie szokują, jesteśmy bombardowani "dziwnymi wieściami" ze świata, tyle czy na pewno zdajemy sobie z tego sprawę. Kiedyś słyszałem opinie iż człowiek po traumatycznych doświadczeniach częstokroć zapomina o tym co się wydarzyło, jego podświadomość zamyka na zawsze pewien rozdział tylko po to by przetrwać i żyć w miarę normalnie.
OdpowiedzUsuń na zawszeTak, jesteśmy bombardowani takimi "rewelacjami", jednak dalej szokują i nie powinny nigdy przestać skłaniać do refleksji, dlaczego?
OdpowiedzUsuń na zawszeCzytałam kiedyś tą książkę i pamiętam, że umocniło to tylko moje przeświadczenie o tym, że cały kler to nie wzór cnót, za jaki chce uchodzić. Przykre jest to, że takie rzeczy się dzieją ale dobrze, że się o tym pisze.
OdpowiedzUsuń na zawszeOczywiście, że powinny skłaniać do refleksji i że nie powinno się przechodzić obok nich obojętnie, ale chyba nie tylko ja staje się już troszkę nieczuła. Za dużo się dzieje, o zbyt wielu 'rewelacjach' słyszy się każdego dnia. Powoli jesteśmy przyzwyczajani do wszelkiego rodzaju nadużyć, kłamstw, przemocy. Już chyba nic nie jest w stanie nas zaskoczyć ..
OdpowiedzUsuń na zawsze