
Tytuł: "Cząstki elementarne"
Autor: Michel Houellebecq
Liczba stron: 364
Być może książka ta nie jest najlepszym wyborem na początek nowego roku, który to zawsze stanowi okazję do nowych postanowień, nowych marzeń i nadziei. W „Cząstkach elementarnych” nie ma za grosz pozytywnych emocji, nie ma wiary w lepszą przyszłość. To kolejna już po „Nowym, wspaniałym świecie” przerażająca wizja upadku ludzkości, nawet nieco bardziej realna niż wizja Huxleya, bo mająca miejsce już na przełomie XX i XXI wieku. Zostałam przygnieciona wylewającym się z niej pesymizmem, wizją świata bez wartości, bez wiary, bez szczęścia.
Głównymi bohaterami książki są dwaj przyrodni bracia, Michel, biolog molekularny, którego życiowym celem jest stworzenie idealnej, nieśmiertelnej istoty ludzkiej, oraz Bruno, opętany seksualnym rozpasaniem, nauczyciel, poeta, duch niespokojny. Dzieje obu z nich poznajemy stopniowo, cofamy się do ich młodości, pierwszych miłości, kłopotów i problemów wynikających z wychowywania się bez prawdziwej uwagi rodziców. Ich drogi krzyżują się dopiero po latach, i chociaż ich charaktery tak diametralnie się od siebie różnią, łączy ich żywot człowieka współczesnego, istoty nieszczęśliwej, nie potrafiącej dostrzec sensu.
To, co najbardziej drażni i na początku wręcz zniechęca do dalszej lektury, to wszechobecna iście pornograficzna aura. Opisy czynności jakim poddaje się Bruno by tylko zaspokoić swoje samcze żądze, by nasycić chociaż na chwile swoje puste życie, nie pozbawione są dosadnych, wulgarnych i niesmacznych słów. W końcu seksualna obsesja doprowadza Brunona na skraj obłędu, bo kogo by nie doprowadziła ? Nie jest on jednak jedynym, żyjącym jedynie złudną wizją chwilowego szczęścia osobnikiem. Wolność seksualna, której główne źródło bije w Ameryce lat 60` XX wieku, ogarnia rzesze ludzi, którzy w końcu zatraceni w wyzwoleniu, tracą wszelkie moralne hamulce. Opisy orgii i przelotnych przygód seksualnych zaserwowane bez zdrowego umiaru zdają się jednak być jak najbardziej przemyślanym zabiegiem. Książka miała szokować, miała przerażać, miała prowokować. W końcu, wraz z bohaterami książki zdajemy się znudzeni opisywanymi ekscesami, a po kilku rozdziałach, po prostu nie zwracamy już na nie tak bardzo uwagi. Wszystko, co w nadmiarze, w końcu powszednieje. Tak jak w książce, tak i w życiu.
Houellebecq pokazuje świat, w którym nikt już nie wie, co to tradycja, co to rodzina, co to prawdziwa miłość. Główni bohaterowie zdają się bronić przed czymś, co mogłoby ich w jakikolwiek sposób ograniczać, zabrać im swobodę działania. Po latach jednak okazuje się, że to wypełnione rozrywkami życie prowadzi jedynie do samotności i samozagłady. Ktoś może powiedzieć, że jest to wizja bardzo uproszczona, nie każdy bowiem lokuje swoje poczucie szczęścia w posiadaniu rodziny, doświadczeniu takiej czy innej miłości. Osobiście popieram jednak stanowisko Houellebecqa, życie w poczuciu wiecznej wolności, bez jakichkolwiek punktów oparcia, w końcu prowadzić może do życiowej frustracji i zobojętnienia.
„Cząstki elementarne” były moją pierwszą książką Houellebecqa i na pewno nie ostatnią. Wzbudzająca szereg skrajnych opinii, mnie nie zniechęciła, wręcz przeciwnie, lubię książki kontrowersyjne i zazwyczaj te najbardziej zapadają mi w pamięć. Literacko być może nie jest to wielkie dzieło, czasami czytało się dość ciężko, ale trudne momenty warto przebrnąć, by w końcu dojść do paraliżującego w swojej wymowie zakończenia.
.
No i powiem Ci, że mnie zaintrygowałaś. W niedalekim czasie postaram się zdobyć "Cząstki elementarne". Mam nadzieje, że wzbudzi ona we mnie podobne uczucia do tych, które towarzyszyły Tobie ;\0
OdpowiedzUsuń na zawszeWidzę, że zaczynasz Nowy Rok silnym uderzeniem :)
OdpowiedzUsuń na zawszePożądanie Jelinek również do łatwych lektur nie należy, ale jest na pewno warta uwagi:)
Grubo jak na początek, ja właśnie czytam Huxleya. A "Cząstki elementarne" brzmią znajomo i skojarzyłam, że jest taki film. I jest to ekranizacja, nie widziałam jej ale podobno bardzo dobra :)
OdpowiedzUsuń na zawszeA ja zakupiłam wczoraj "Mapę i terytorium" i cieszę się na tę książkę jeszcze bardziej po przeczytaniu Twojej recenzji o wcześniejszej książce tego autora :) Coś mnie w nim pociąga. Sama jeszcze nie wiem co. Ale chcę się przekonać.
OdpowiedzUsuń na zawszeLena, z pewnością nie pozostaniesz obojętna ;)
OdpowiedzUsuń na zawszebiedronka, Pożądanie póki co odłożyłam, ciężka książka.
papierowa, ciekawa jestem jak Ci się Huxley spodoba. Wiem o filmie, ale właśnie boje się go obejrzeć, bo pewnie zniszczy wrażenia z książki ;)
Virginia, na "Mapę i terytorium" też mam wielką ochotę, kiedyś na pewno po nią sięgnę ;) Czekam na Twoje wrażenia.
Oj lubie takie ksiazki. Musze sobie ja koniecznie zapamietac :)
OdpowiedzUsuń na zawszeSwietna recenzja a ksiazka tez zapowiada sie dobrze.
Pozdrawiam
Polecam "Mapę i terytorium", zarówno ze względu na treść jak i formę. Książka jest bowiem doskonale napisana (i przetłumaczona). Houellebecq trochę złagodniał - nie bombarduje czytelnika wyuzdanymi scenami erotycznymi, lecz raczej snuje gorzką opowieść o kondycji świata. Ciekawe są również jego krytyczne uwagi o sztuce współczesnej.
OdpowiedzUsuń na zawszeJa jestem zdecydowanie na tak, choć mój blogowy partner jest już bardziej sceptyczny ;)
pozdrawiam,
Asia, czyli połowa duetu przeczytawszy
widziałam film na podstawie tej książki i bardzo mi się podobał. muszę w końcu siegnąć po starego houellebecq'a, bo na razie tylko jego najnowsza powieść 'mapa i terytorium' przeze mnie przeczytana ;)
OdpowiedzUsuń na zawszeZapraszam cię moja droga do zabawy :)
OdpowiedzUsuń na zawszehttp://papierowa.blogspot.com/2012/01/tag-nasze-ulubione-seriale.html